środa, 19 stycznia 2011

Wielka Radość

W zeszłym tygodniu  mąż miał urlop czas  tak mi  szybko upłynął. W środę pojechaliśmy na kontrolę Łukasza na usg i wizytę u chirurga. Na usg wyszło że Łukaszek ma troszkę za dużo ciałka modzelowatego ale to nie wpłynie na jego rozwój trzeba z nim będzie tylko ćwiczyć streszczanie. Drugą rzeczą jaka wyszła to że mały nie ma cech wodogłowia. U dołu pod opisem badania Pani dr napisała nam gratulację. Po  tych wszystkich przejściach nikt nie może uwierzyć że mały jest zdrowy. Nasz Pani chirurg jak mówiła że to jest dziecko z zastawką to nikt jej nie chciał uwierzyć gdyż nie ma żadnych cech rozwija się jak zdrowe dziecko. Powiedziano nam że to cud cudowny cud;)
Poza tym rehabilitacja przynosi efekty Łukania  przekręca się na drugi bok sięga po zabawki z tego boku ma wyższy podpór na rękach i kręci się w zegarek. Natomiast Rafał prawie siedzi pełza po całym pokoju próbuje raczkować tylko niestety wychodzi mu do tyłu.
Znowu musiałąm im zmienić godziny jedzenia ze względu że podniosłam im "racje żywnościowe".
Rafał który miał wilczy apetyt  teraz wieczorna kolacja jest koszmarem nie chce jeść wygina się jak już zacznie jeść to albo zje 250 kaszy manny lub nie czasem jest tak że kilka razy mu wpycham bo wiem że zje. Ma awersje do mleka chyba i śpi tylko raz dziennie max 40 minut. Natomiast Łukasz się poprawił i zjada całkiem ładnie.
Nasze menu

7-8 śniadanie kaszka ryżowa  - 220
12- 13 obiad -  190-220
15 deser - 180
18 mleko 180
22 kasza manna- 250

Mleko o 18 nie zawsze jest zjadane. Kiedyś po kąpieli jedli o 19 i spanie potem podniosłam im jedzenie i zmieniłam godziny sama nie wiem czy dobrze. Ale postanowiłam zacząć im  dawać biszkopty szynkę i tym podobne

niedziela, 2 stycznia 2011

Zaległości

Tak jak myślałam moje postanowienie pisania spełzło na niczym znów zaległości.
Wiele się może nie wydarzyło ale każdy dzień z życia chłopców to fascynujące odkrycia nowe umiejętności. Tak wiec 25 grudnia po wielu wielu boleściach wyszły 2 dolne zęby Łukaszowi. Rafałek już ma. Po nie przespanych kilku nocach znów mogę się delektować spaniem. Łukasz po spaniu w łóżeczku turystycznym obecnie ma awersję i muszę go uczyć że łóżeczko jest fajne, do tego obaj się rozchorowali i mieli robione 3 razy dziennie inhalacje nebulizatorem w kształcie ciuchci. Tak wiec miałam dwoje chorych dzieci + ząbkowanie = koszmar
Na szczęście jest lepiej tylko ich trochę rozpieściłam  Rafał przed świętami stanął na czterech i tak dupką do przodu do tyłu i na razie nie wie co dalej ale za to pełza jak mały parowozik po mieszkaniu. Łukasz nauczył się pełzać w koło i całkiem mu to wychodzi. Na dziś to tyle jutro reszta relacji. Dziś dostały po raz pierwszy pulpety mojej roboty z pomidorówką. Rafał opędzlował a mały też  ale w Bulach . Zrobił się strasznym niejadkiem i marudą